czwartek, 14 listopada 2013

Znowu w domu zapachniało Kenią


Kurczak kokosowy, sukumawiki, ryż kokosowy i sałatka z kapusty. Jak cudownie, wszystko da się zrobić nawet tak daleko od kontynentu :)

poniedziałek, 9 września 2013

Afryka Wschodnia: kolej wschodnio-afrykańska będzie dłuższa na podstawie Polskiego Centrum Studiów Afrykanistycznych


Kenia: Oficjalna zapowiedź rozbudowy wschodnio-afrykańskich kolei


9.09.2013. Zapowiedziano utworzenie kolei łączącej Kenię, Ugandę i Rwandę. Ponadto planowana jest budowa tras łączących Kenię z innymi sąsiednimi państwami. Oficjalny projekt ma zostać przedstawiony opinii publicznej w listopadzie, a inwestycja zakończona w 2018 roku.

Podczas Drugiej Konferencji Infrastruktury, która odbyła się w Mombasie zapowiedziano rozbudowę połączeń kolejowych w regionie Afryki Wschodniej. W spotkaniu uczestniczyli prezydenci Kenii, Ugandy i Rwandy, a także przedstawiciele Burundi i Sudanu Południowego.

Największym projektem jest budowa kolei na trasie Mombassa-Nairobi-Kampala-Kigali, która połączy ze sobą Kenię, Ugandę oraz Rwandę. Prawdopodobnie linia zostanie także przedłużona z Kigali do stolicy Burundi-Bużumbury. Szczegółowy projekt inwestycji ma zostać opracowany do końca listopada. Ukończenie linii zaplanowano wstępnie na marzec 2018 roku.

Aktualnie na tym obszarze istnieje już połączenie kolejowe między Kenią i Ugandą. Jednakże jest ono w złym stanie technicznym i wymaga renowacji. Ponadto część połączenia będzie poszerzana do standardowego rozstawu torów. Zapowiedziano także budowę 1400 km odcinka na terenie Kenii z portu w Lamu do Lokichoggio. To połączenie do miejscowości znajdującej się na pograniczu z Etiopią oraz Sudanem Południowym umożliwi bezpośredni transport kolejowy między Nairobi i Dżubą.

Zgodnie z zapowiedziami przed kolejnym szczytem, który ma się odbyć w październiku, dojdzie do podpisania oficjalnego porozumienia dotyczącego budowy trasy, przez odpowiednich ministrów Kenii, Ugandy oraz Rwandy. Realizacja tych projektów z pewnością przyczyni się do wzrostu gospodarczego na terenie Afryki Wschodniej. Jest to kolejna inwestycja o charakterze międzynarodowym na tym obszarze, co świadczy o polepszającej się współpracy państw regionu.

Na podstawie: allafrica.com, xinhuanet.com
Zdjęcie za: wikimedia.org (dzieci na stacji w Jinja, Uganda)

Michał Tul

sobota, 16 marca 2013

Analiza tegorocznych wyborów w Kenii

http://www.geopolityka.org/wybory/68-wybory/2109-kenijski-test-systemu-analiza-wyborow-2013-roku


dr Błażej Popławski
Marzec 2013 roku przyniósł Kenii test demokracji. Miliony mieszkańców tego kraju ruszyło do urn wyborczych, wybierając prezydenta, parlamentarzystów, przedstawicieli władzy samorządowej. To najważniejsze wybory w historii niepodległej Kenii.
Mandat etniczny
Komentatorzy ostrzegali przed powtórzeniem się w marcu 2013 roku sytuacji z przełomu 2007 i 2008 roku, kiedy po wyborach prezydenckich doszło do krwawych zamieszek. Śmierć w nich poniosło ok. 1100 osób, a setki tysięcy zostało zmuszone do opuszczenia swoich domów. W 2007 roku o władzę w Kenii rywalizowali Mwai Kibaki, popierany przez grupę etniczną Kikuju oraz Raila Odinga, pochodzący z Luo. Awaria systemu komputerowego przy podliczaniu głosów stała się pretekstem do podważenia poprawności całości procedury. Etniczne pogromy, starcia Kikuju z Luo, zachwiały pozycją Kenii na arenie międzynarodowej. Wpływy z handlu i turystyki znacznie zmalały. Dopiero utworzenie rządu jedności narodowej z prezydentem M. Kibaki i premierem R. Odingą uspokoiło sytuację w kraju.
W 2010 roku, w referendum ogólnokrajowym przyjęto nową konstytucję, całkowicie zmieniającą procedury wyborcze. W głosowaniu ludowym wzięło udział 72% Kenijczyków, projekt konstytucyjny poparło 68%. Dokument ten jest objętościowo cztery razy większy od polskiej Konstytucji. W jego treści nietrudno dostrzec obszerne passusy przepisane przez Kenijczyków z konstytucji Republiki Południowej Afryki. Siłą dokumentu nie jest jednak jego oryginalność. Lektura konstytucji Kenii klarownie sugeruje, że celem ustawy zasadniczej jest zapobieganie kryzysom, przeciwdziałanie trybalizmom niszczącym scenę polityczną i rozwiązywanie konfliktów na drodze konsensualnej. Wybory 2013 roku miały być testem dla demokracji kenijskiej i sprawdzianem dla Konstytucji.
Kandydaci i partie
Procedurę rejestracji, dokładnie określoną w nowej Konstytucji, przeszło ośmiu kandydatów, z których od początku liczyło się naprawdę dwóch – Uhuru (w suahili – wolność) Kenyatta i Raila Odinga. Obaj politycy brali już udział we wcześniejszych wyborach – U. Kenyatta poniósł porażkę w 2002 roku, zaś R. Odinga przegrał pięć lat później. Zgodnie z ustawą zasadniczą, kandydaci zgłaszani byli w parach prezydent – wiceprezydent. U boku U. Kenyatty stanął William Ruto, zaś u boki R. Odingi – Kalonzo Musyoka.
U. Kenyatta i W. Ruto uzyskali poparcie Sojuszu Jubileuszowego (Jubilee Alliance) – koalicji utworzonej przed wyborami przez cztery partie: Narodową Koalicję Tęczową (National Alliance of Rainbow Coalition), Zjednoczoną Partię Republikańską (United Republican Party), Sojusz Narodowy (National Alliance), Kongres Republikański (Republican Congress). Główne grupy etniczne, z których wywodzili się działacze Sojuszu Jubileuszowego to Kikuju i Kalendżin. R. Odinga i K. Musyoka uzyskali poparcie Koalicji na rzecz Reform i Demokracji (Coalition for Reforms and Democracy), utworzonej przez 14 partii, opartej na działaczach ODM i plemieniu Luo.
Kampania wyborcza
Główne kwestie, wokół których ogniskowała się debata przedwyborcza, obejmowały: regulację podziału gruntów publicznych, walkę z korupcją i trybalizmem w polityce oraz odpowiedzialność U. Kenyatty i W. Ruty za zamieszki po wyborach z 2007 roku, o których prowokowanie oskarża obu polityków Międzynarodowy Trybunał Karny. Zgodnie z amerykańskim stylem kampanii, zorganizowano debaty telewizyjne z udziałem kandydatów. U. Kenyatta zatrudnił zdecydowanie lepszych spin-doktorów. Stylizując swe wystąpienia na dyskurs Baracka Obamy, wygrał medialne starcie. Od początku U. Kenyatta traktował kampanię jako inwestycję – ten najbogatszy biznesmen Kenii, którego majątek szacowany jest na pół miliarda dolarów, wydał na reklamę ponad 100 mln dolarów. Dzienniki kenijskie wypełniały reklamy wyborcze U. Kenyatty. W radiu i telewizji kandydat ten był o wiele częściej słyszalny i widzialny od konkurentów.
Czynnikiem, który zaważył na ocenie kandydatów nie były jednak kwestie merytoryczne – choć część komentatorów próbuje klasyfikować program U. Kenyatty jako bardziej neolibarny, a program R. Odingi jako bardziej socjaldemokratyczny. Wybór lidera kraju wiązał się bardziej z oceną przeszłości Kenii – spuścizny półtorej dekady rządów Jomo Kenyatty, dwóch i pół dekad dyktatury Daniela arapa Moi oraz dziesięciolecia prezydentury Mwai Kibakiego. Przeszłość Kenii naznaczona była walką o władzę między plemionami – także kampania wyborcza 2013 roku bazowała na grze resentymentami etnicznymi, próbach pozyskania głosów plemion.
Hasłem naczelnym prezydentury J. Kenyatty (1964–1978) było harambee, co w suahili oznacza „ciągnąć razem”. Apel J. Kenyatty o współpracę narodową, o angażowanie się w politykę, doprowadził do zaniku granic sfery publicznej i prywatnej, rozrostu korupcji i zwiększenia wpływów plemienia Kikuju. Po śmierci Baba yaTaifa (ojca narodu) władzę objął Daniel arap Moi. Hasłem nowych władz (1978–2002) było nyayo – podążanie śladami. W przypadku D. A. Moi, nyayo oznaczało etniczne krążenie elit – wymianę Kikuju na Kalendżin, którzy szybko zdominowali scenę polityczną Kenii. Z plemienia tego pochodzi kandydat na wiceprezydenta William Ruto.
Wybór między Uhuru Kenyattą a Railem Odingą jest zatem oceną działalności politycznej ich ojców – Jomo Kenyatty i Ogingi Odingi. Autobiografia tego ostatniego nosi tytuł „Not yet Uhuru” („Jeszcze nie wolność”). Polityk wykazywał w niej, że niepodległość nie jest synonimem suwerenności, ze o wiele ważniejsze jest wykształcenie się świadomości politycznej Kenijczyków. Raila Odinga w trakcie kampanii odwoływał się postulatów formułowanych przez ojca, trawestując tytuł jego biografii. Wskazywał, że czas rządów Uhuru (Kenyatty) nie nastał i Kenijczycy są „gotowi na zmiany” („tuko tayari”). Syn Jomo Kenyatty wybrał na hasło kampanii „tuko pamoja” – „Jesteśmy zjednoczeni”. Kenijczycy przy urnach wybrali „zjednoczenie”.
Wybory
Wybory odbyły się 4 marca. W przypadku, gdyby żaden z kandydatów nie uzyskał ponad połowy głosów z co najmniej połowy hrabstw, drugą turę z udziałem dwóch kandydatów, którzy zdobyli największą liczbę głosów, planowano na 11 kwietnia.
Głosowano od świtu (06.00) do zmierzchu (17.00). Kenijczycy ustawili się w długich kolejkach do lokali wyborczych. Po raz pierwszy wybierano nie tylko prezydenta i posłów, lecz także senatorów, członków zgromadzeń hrabstw i gubernatorów. Władze przedsięwzięły specjalne środki ostrożności – ulice miast i miasteczek patrolowało blisko 100 tysięcy policjantów.
Każdy z wyborców miał ze sobą nowoczesną kartę identyfikacyjną – efekt trwającego miesiącami ogólnonarodowego programu biometrycznego (Biometric Voter Registration). Chciano zminimalizować prawdopodobieństwo fałszerstw wyborczych. Pomocy udzieliły władze Kanady. Celem było przekazanie nowych dowodów jak największej liczbie wyborców. Szacowano, że uprawnionych do głosowania jest ok. 18 mln Kenijczyków (z 45-milionowej populacji całego kraju). Ostatecznie wydano 14,3 mln kart (1,77 mln w samym Nairobi) – najwięcej problemów dostarczył żmudny proces identyfikacji Kenijczyków, żyjących poza granicami kraju. Odnotowano ok. 20 tys. nieudanych prób podwójnej rejestracji. Kanadyjski system rejestracji okazał się jednak zawodny. W kilku miastach głosy liczono ręcznie, a palce wyborców, którzy oddali głos oznaczano kolorową farbą.
Według zagranicznych obserwatorów głosowanie przebiegło prawidłowo i w pokojowej atmosferze. Do kilku ataków na głosujących doszło na wybrzeżu. Sprawcami byli członkowie Republikańskiej Rady Mombasy (Baraza la Jamhuri la Mombasa), organizacji działającej od 1999 roku, postulującej oderwanie się pasu nadmorskiego od Kenii. Hasłem secesjonistów jest „Pwani si Kenya!” – „Wybrzeże nie jest Kenią!”. Baraza często oskarżana jest o szerzenie ekstremizmu religijnego (hasła wprowadzenia szariatu; postulat zwierzchności sądów kadich nad sądami państwowymi), antyokcydentalizm (niechęć wobec turystów z Europy i USA), sprzyjanie ideom restauracji władzy arabskiej na wybrzeżu (wizja unii Mombasy z oderwanym od Tanzanii Zanzibarem i renesansu nadmorskiego sułtanatu). W 2008 roku organizacja ta została zdelegalizowana. W marcu 2013 roku Baraza dokonała kilku ataków na posterunki policji. Jej działacze nawoływali do bojkotu wyborów.
Warto jednak podkreślić, że śmierć kilkunastu osób, ofiar ataków Baraza, nie wpłynęła na przebieg wyborów. Wzięło w nich udział 70% Kenijczyków uprawnionych do głosowania. Frekwencja stanowi dowód dojrzałości politycznej narodu, zainteresowania przyszłością kraju. Kenia zdała test demokracji.
11 marca, zgodnie z procedurą wyborczą, ogłoszono wyniki. Wygrała wolność (Uhuru). Syn pierwszego prezydenta Kenii uzyskał niespełna 51% głosów. Z zagranicy napływają kolejne gratulacje dla nowego lidera narodu.
Sukces U. Kenyatty i zapowiedź zaprzysiężenia na 26 marca wywołały sprzeciw ODM. Do krwawych zamieszek jednak nie doszło. R. Odinga nie wyprowadził swoich zwolenników na ulicę, lecz – apelując do Kenijczyków pokój – zadeklarował wszczęcie legalnej procedury odwoławczej. To kolejny dowód na akceptację procedur demokratycznych przez Kenijczyków. Prawdopodobieństwo destabilizacji kraju, krwawych zamieszek plemiennych, gdzie przynależność etniczna decyduje o poglądach politycznych, jest zdecydowanie mniejsze niż miało to miejsce pięć lat temu.

Idzie wiosna - czas na nowe błyskotki... Fundacja Usłyszeć Afrykę i Projekt Githurai Hand Made Crafts

http://uslyszecafryke.org/strona,144,KENIA--Githurai-Hand-Made-Crafts


poniedziałek, 25 lutego 2013

Afryka Wschodnia pozostaje regionem priorytetowym dla polskiej pomocy rozwojowej

Dobre wieści!!!
Katarzyna Pęłczyńska-Nałęcz, podsekretarz w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, po wizycie w Kenii i Rwandzie zapowiedziała, że obszar Wschodniej Afryki to dla polskiej pomocy zagranicznej nadal region priorytetowy.
Dobre pomysły na projekty wspierające rozwój i edukację są mile widziane. Więcejo konkursach na realizację projektów:
http://www.polskapomoc.gov.pl/Konkursy,na,realizacje,projektow,14.html

Polska-Afryka: Afryka Wschodnia pozostaje regionem priorytetowym dla polskiej pomocy rozwojowej :: .

wtorek, 12 lutego 2013

Chai - tradycyjna herbata

Tradycyjna herbata


Liście herbaciane gotujemy  z mlekiem i wodą. Tak przygotowaną herbatę podajemy mocno osłodzoną, dodając szczyptę tea masala (mieszanki składającej między innymi z goździków, cynamonu, imbiru, kardamonu, pieprzu...).



Herbata cynamonowa


Jak wskazuje nazwa, zamiast mieszanki przypraw, do herbaty zaparzonej z dodatkiem mleka,  dodajemy sam cynamon, oczywiście nie zapominamy mocno posłodzić. Smacznego!


P.S.
Chai - słowo związane z herbatą, ma również inne znacznie. Zwyczajowo mówiąc chai - myśli się napiwek.

Ostatki

W tym roku tradycji stało się zadość. Są ostatki i jest coś słodkiego... Łatwe do wykonania mandazi (przepis w stosownej zakładce),



a do tego herbata obowiązkowo słodka, z mlekiem i pachnąca przyprawami. Smacznego!

czwartek, 14 czerwca 2012

Słucham i oglądam i nie mogę się oderwać!!! :D

MOVE ON UP - Angelique Kidjo with Bono and John Legend featuring the Bill T. Jones' FELA! Dancers. Directed by Kevin J. Custer

środa, 13 czerwca 2012

W Kenii zbliża się czas WYBORÓW prezydenckich...

Kenia: w katastrofie helikoptera ginie minister - kandydat w wyborach prezydenckich

Kenia: w katastrofie helikoptera ginie minister - kandydat w wyborach prezydenckich
12.06.2012. W pobliżu Nairobi nastąpiła katastrofa lotnicza, w której zginął minister spraw wewnętrznych George Saitoti wraz ze swoim zastępcą, dwoma pilotami i ochraniarzami. Saitoti był kluczową postacią w walce z somalijskim ugrupowaniem Al-Shabaab oraz kandydatem w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Przyczyny katastrofy helikoptera są jeszcze nieznane.

Premier Raul Odinga ogłosił rozpoczęcie dochodzenia w sprawie katastrofy i specjalne posiedzenie gabinetu. Helikopter rozbił się w górach Ngong na przedmieściach stolicy.

Saitoti był jedną z najistotniejszych i najpotężniejszych postaci na kenijskiej scenie politycznej. Był długoletnim wiceprezydentem za czasów autokratycznych rządów Daniela Arapa Moi. Zaliczany był do sprzymierzeńców następcy Moia, obecnego prezydenta Mwai Kibakiego. Rywalizacja Kibakiego i Odingi w wyborach z 2008 roku doprowadziła do zamieszek, w których zginęło około 1000 osób.

Al-Shabaab na wieść o katastrofie wypuściła na Twitterze komunikat, w którym z zadowoleniem przyjmuje śmierć „złego ministra”. Saitoti był bowiem głównym orędownikiem walki z ugrupowaniem, m.in. naciskał na interwencję, do której doszło w ub. r.

Strefa, w której rozbił się helikopter, cieszyła się złą sławą, jako że już wcześniej dochodziło tu do niebezpiecznych zdarzeń lotniczych. Również pogoda podczas lotu miała nastręczać pilotom trudności. Pomimo tych faktów, ze względu na znaczenie George’a Saitoti prawdopodobne jest powstanie teorii spiskowych sugerujących polityczne morderstwo. Jego śmierć pociągnie za sobą również reorganizację sojuszy politycznych przed nadchodzącą kampanią prezydencką, w której głównymi oponentami będą Odinga i były minister finansów, Uhuru Kenyatta, syn pierwszego prezydenta Kenii.

Na podstawie: aljazeera.com, independent.co.uk
Zdjęcie za: wikipedia.org

Mariusz Świderski

Więcej: http://www.pcsa.org.pl/products/kenia-w-katastrofie-/#.T9dX-8nBWzk.facebook

czwartek, 30 czerwca 2011

Życie w slumsach cz.1

Slumsy w całej Afryce są i rozrastają się w ogromnym tempie. Są również w Kenii. Najbardziej znany z nich jest z pewnością Kibera. Smutne jest to, że zachodni turyści chcący przeżyć przygodę, zwiedzają to "miasto w mieście", jak ciekawostkę i atrakcję. A z pewnością żaden ze slumsów nią nie jest! Kibera jest największa, ale nie jedyna. W stolicy Kenii, slumsów jest więcej, są oczywiście mniejsze, ale powstają ciągle nowe, w związku z napływem kolejnych osób z terenów wiejskich, poszukujących w mieście poprawy losu i pracy. Slumsy to osiedla, w których mieszkają całe rodziny, często z pokolenia na pokolenie. i nie jest to możliwość mieszkania za darmo. w slumsach wszystko kosztuje, woda i samo miejsce - "dom" czyli barak z blachy, łatany czym się da, tekturą, znakami drogowymi, etc. Ci, których stać, wynajmują murowane pawilony. Z raportu, który opublikowano na początku wieku wynika, że w slumsach w Nairobi mieszka ok. 30% wszystkich mieszkańców tego miasta, (10 lat temu było to ok. 700 - 800 tys. osób). Tak naprawdę to tylko oficjalne dane, a przyjmuje się , że mieszkańców Kibery było wówczas ok. 1 mln. A obecnie... na pewno dane te nie zmniejszyły się, a wręcz przeciwnie, liczba osób zamieszkująca osiedla nędzy rośnie w tempie geometrycznym. W slumsach w Nairobi, tylko 22% ludzi ma dostęp do elektryczności, 19% dostęp do bieżącej wody w odległości do 1 km. 26 % mieszkańców jest trwale bezrobotnych. 3/4 wszystkich mieszkańców żyje poniżej 1,5% dziennie. Tak jest nie tylko w Kiberze, ale we wszystkich osiedlach biedy. Zob. http://www.scribd.com/doc/3883404/World-Bank-Kenya-inside-informality-poverty-jobs-housing-and-services-in-nairobis-slums

Mimo trudnych warunków życia, braku pracy i podstawowych dogodności, życie toczy się, jak w każdym innym miejscu miasta. Przedsiębiorczy ludzie szukają każdej możliwości zarobienia pieniędzy, zakładając małe sklepiki, warsztaty i prowadząc usługi, organizowane są szkoły, bo tylko w edukacji upatruje się możliwość zmiany losu następnych pokoleń. I właśnie o szkole będzie dzisiejszy wpis, raczej galeria zdjęć. 

Slums Mitumba, znajduje się w dzielnicy South C w Nairobi, niedaleko lotniska Wilson, obsługującego lokalne loty i osiedla zamieszkanego przez średniozamożne rodziny. W Mitumbie mieszka ok. 15 tys. osób, wiele z nich to wdowy i sieroty. Szacuje się, że dzieci jest ponad 3000, a wile z nich jest seropozytywnych. Por. http://www.assmitumba.org/chisiamoE.htm


















piątek, 3 czerwca 2011

Z wizytą na markecie - zapiski z podróży...



Wizyta na miejscowym targu to fantastyczna przygoda. Jest gorąco, a czas mija bardzo wolno. Sprzedawcy pokładają się na swoich straganach, dzieci towarzyszą swoim matkom, śpiąc na zaimprowizowanych łóżeczkach pośród pomidorów, na workach fasoli lub w stercie ubrań. Jeśli rodzice mają wystarczająco dużo miejsca na swoim straganie, robią kojec z desek, gdzie maluch spokojnie oddaje się drzemce. Każda transakcja trochę trwa. Towar trzeba dotknąć, potargować się ze sprzedawcą, nawet jeśli chcemy tylko fasolę. Handlowanie to rytuał. Aby obie strony były zadowolone, muszą odbyć się negocjacje i cały ten teatr z ustalaniem ceny. Dopiero wtedy dochodzi do sfinalizowania zakupów.





poniedziałek, 18 kwietnia 2011

niedziela, 17 kwietnia 2011

IMAX "Dzikie z natury 3D" / Born to be wild (2011).





Cudowny, wspaniały, inspirujący film!!! W 3D zapewnione fantastyczne wrażenia, od 15 kwietnia do obejrzenia w kinie IMAX, m.in. w Warszawie. To film dokumentalny ukazujący działalność dwóch kobiet na rzecz ratowania osieroconych zwierząt, zbyt młodych, by porodzić sobie w naturalnym środowisku. Film ukazuje dwie historie z dwóch kontynentów. Jedna historia dotyczy Daphne Sheldrick i jej sierocińca dla słoniątek w Nairobi w Kenii, zaś druga opowieść związana jest z Birute Mary Galdikas i stworzonym przez nią ośrodku dla orangutanów na Borneo. Koniecznie trzeba obejrzeć!!! Ja oniemiałam z zachwytu i chcę jeszcze i jeszcze :)
PS. Już miałam okazję pozachwycać się słoniątkami, także więcej o sierocińcu dla słoni na moim blogu... http://posmakafryki.blogspot.com/2011/02/miejsce-ktore-trzeba-odwiedzic-bedac-w.html



niedziela, 10 kwietnia 2011

Niezwykłe Nanyuki


Główna ulica miasta
Nanyuki, miasto w pobliży równika, w prowincji Rift Valley w regionie Laikipia. Zostało założone w 1907 r. przez osadników brytyjskich. Miasto zamieszkane jest przez ok. 40 tys. mieszkańców. Jest to miejsce z pięknym widokiem na najwyższą górę Kenii, Mt. Kenya, którą podróżnicy zdobywają, często właśnie rozpoczynając swoją wyprawę właśnie stąd. Na obrzeżach miasta znajduje się główna baza kenijskich powietrznych sił zbrojnych. W Nanyuki działa hospicjum Huruma Health Centre im. JP II. Jest to katolicka instytucja założona w 2003 r., którego pomysłodawcą był Włoch, twórca pobliskiego centrum edukacyjnego i artystycznego. Widząc, że pracujące u niego osoby, często zarażone wirusem HIV, umierali na AIDS porzuceni i samotni, zainicjował budowę tego hospicjum. Od początku placówkę prowadzą Siostry Felicjanki, które do Kenii z Polski przyjechały w 1985 r. i obecnie są prężnie rozwijającym się zgromadzeniem, realizując swój charyzmat na wielu płaszczyznach cieszą się licznymi miejscowymi powołaniami. Do hospicjum trafiają osoby w stadium agonalnym, ale i również ci, którzy z powodu swojej choroby zostali wyrzuceni poza nawias swojej społeczności. To chorzy na AIDS, trąd, raka, gruźlicę, etc.


Huruma Health Centre:
 
Polska misjonarka z jednym z podopiecznych


Nanyuki jest niezwykłe, choć tak zwyczajne. Tęsknie za tym miejscem, w którym spędziłam tylko kilka dni, ale to były dni pełne wrażeń, emocji i przyjaźni.

Obrazki z okolicy: